Polecamy wystawę fotografii Witold Krassowski „Kulturyści” w Galerii Pustej KMO

Pole­camy wys­tawę fotografii Witold Kras­sows­ki „Kul­tu­ryś­ci” w Galerii Pustej KMO. Wernisaż odbędzie się 9.11.2026 o godz. 18.00. Kura­torem wys­tawy jest Artur Turek. Wys­tawę moż­na oglą­dać do 30.12.2026 w Galerii Pustej KMO Plac Sej­mu Śląskiego 2 w Katowicach.

Witold Kras­sows­ki
Fotograf doku­men­tal­ista od pon­ad 30 lat spec­jal­izu­je się w tem­atyce społecznej.

Po stu­di­ach na Uni­w­er­syte­cie Warsza­wskim oraz Uni­ver­sité de Paris III, Sor­bonne Nou­velle, uzyskał dyplom z ling­wisty­ki stosowanej w 1981 roku, następ­nie dok­torat na Wydziale Fil­mu i Telewiz­ji Uni­w­er­syte­tu Śląskiego w Katow­icach, a w 2012 roku habil­i­tację na Wydziale Sztu­ki Mediów Akademii Sztuk Pięknych w Warsza­w­ie. Obec­nie, jako pro­fe­sor, prowadzi zaję­cia z fotografii społecznej na tymże wydziale.

Jego prace fotograficzne były sze­roko pub­likowane w różnych medi­ach w całej Europie. Dwukrot­nie zdobył nagrodę World Press Pho­to i zasi­adał w jury tego konkur­su. Odnosił również sukcesy w innych konkur­sach fotograficznych w Polsce, Wielkiej Bry­tanii i Iranie.
Swo­je prace prezen­tował w Lon­dynie (Pho­tog­ra­phers’ Gallery), Monachi­um, Kolonii, Lizbonie, Bruk­seli (Berlay­mont House), Kijowie, Chica­go i Moskwie (Mul­ti­me­dia Art Muse­um). Brał również udzi­ał w między­nar­o­dowych pro­jek­tach i fes­ti­walach: Hope Project, Infer­no-Par­adiso Project, Mag­ic Moments II, Behind Walls Noorder­licht Photofes­ti­val i Lon­don Street Pho­tog­ra­phy Festival.

Do tej pory opub­likował pięć książek: Vis­ages de l’Est (1991), Powido­ki Pol­s­ki (2009), Pieśń na wyjś­cie (2011), Nadal boję się krzyku (2017) oraz Sack­cloth and Ash­es (2020).

KULTURYŚCI
Kul­tu­ryś­ci Witol­da Kras­sowskiego to wys­tawa o ludzi­ach idei. O tych, którzy zostaw­ia­ją po sobie coś więcej niż nazwisko. Tytułowi Kul­tu­ryś­ci zmieni­a­ją język, sposób widzenia świa­ta, a także granice wiedzy. Cza­sem robią to na oczach innych, częś­ciej jed­nak przy biurku, w pra­cowni, w skupi­e­niu. Tam właśnie rodzi się to, co z cza­sem nabiera znaczenia.

Autor Kul­tu­rys­tów fotogra­fu­je ludzi nieprzy­pad­kowych. Łączy ich przeko­nanie, że rzeczy­wis­tość nie jest czymś raz na zawsze objaśnionym. Moż­na ją bowiem badać, opisy­wać, pod­ważać, a także nadawać jej nowe znaczenia. W tym sen­sie kul­tura sta­je się poję­ciem sze­rokim. Jest przestrzenią myśle­nia, tworzenia i poz­na­nia, wszys­tkim tym, co posz­erza pole naszej świado­moś­ci i pozwala zobaczyć więcej.
Sam tytuł jest metaforą innego rodza­ju siły. Ci Kul­tu­ryś­ci nie prężą mięśni. Ich siła dojrze­wała inaczej, w pra­cy, skupi­e­niu i kon­sek­wencji. Nie wszyscy należą do postaci powszech­nie rozpoz­nawal­nych. Część z nich pozosta­je poza pier­wszym planem, choć ich doko­na­nia od daw­na współt­worzą rzeczy­wis­tość. I właśnie tutaj ujaw­nia się właś­ci­wa stawka tej wys­tawy. To portret ludzi, których znacze­nie mierzy się tym, co wnieśli do kul­tu­ry, nau­ki i naszego sposobu myślenia.

Cykl pow­stawał przez wiele lat, nabier­ał jed­nak szczegól­nego znaczenia w cza­sie, gdy sze­roko rozu­mi­ana kul­tura stała się w Polsce przed­miotem ostrego sporu. Próbowano ją porząd­kować według narzu­conych hier­ar­chii, wskazy­wać właś­ci­we auto­ry­te­ty, usta­lać, co zasługu­je na pamięć, a co powin­no pozostać poza nią. W tym kon­tekś­cie Kul­tu­ryś­ci zysku­ją także wymi­ar sprze­ci­wu. Nie przy­biera on jed­nak formy man­i­fes­tu. Autor prze­ci­w­staw­ia porząd­kowi narzu­cone­mu z góry coś znacznie trwal­szego. Kul­tura ma bowiem włas­ny czas, zwyk­le dłuższy niż poli­ty­cz­na kadenc­ja. Idee żyją dłużej niż okolicznoś­ci, w których pow­stały, a dzieło potrafi przeżyć niejed­ną instytucję.

Czarno-białe portre­ty są oszczędne w formie. Fotografia zatrzy­mu­je obec­ność, twarz, spo­jrze­nie, ślad cza­su. Pozwala przez chwilę stanąć naprze­ciw człowieka, którego zazwyczaj poz­na­je­my poprzez dzieło, teorię czy książkę. Portret pozwala więc zobaczyć człowieka, którego dorobek częs­to znamy lep­iej niż jego twarz.
Z kilkudziesię­ciu twarzy pow­sta­je w ten sposób portret kul­tu­ry, której nie da się zamknąć w jed­nym świato­poglądzie ani pod­porząd­kować jed­nej opowieś­ci. Kul­tu­ry budowanej z cieka­woś­ci, wiedzy, wyobraźni i niez­gody na intelek­tu­al­ną wygodę.

Artur Turek