Polecamy wystawę fotografii Jakub Byrczek „Patronka” w Galerii Pustej KMO

Pole­camy wys­tawę fotografii Jakub Byr­czek „Patron­ka” w Galerii Pustej Katow­ice Mias­to Ogrodów. Wernisaż odbędzie się 9 lip­ca 2026 o godz. 18.00. Wys­tawę moż­na ogladać do 26 sierp­nia 2026. Kura­tor wys­tawy: Arka­diusz Ławrywianiec

O Jaku­bie Byr­czku i jego fotografii
Jakub Byr­czek urodz­ił się w 1946 roku w Jaworznie. Fotografią zaj­mu­je się od cza­su studiów na Politech­nice Śląskiej w Gli­wicach. Był związany z Gli­wickim Towarzys­t­wem Fotograficznym, a od 1982 roku jest Członkiem Związku Pol­s­kich Artys­tów Fotografików, gdzie w lat­ach 1997–2005 pełnił funkcję Preze­sa Zarzą­du Okręgu Śląskiego. Jest dok­torem habil­i­towanym sztuk fil­mowych i jako wykład­ow­ca fotografii od lat 80. jest związany z Uni­w­er­sytetem Śląskim w Katow­icach (Wydzi­ał Radia i Telewiz­ji, obec­nie Szkoła Fil­mowa im. Krzyszto­fa Kieślowskiego). Od 1993 roku kierował Galer­ią „Pus­ta” w Górnośląskim Cen­trum Kul­tu­ry w Katow­icach (obec­nie Katow­ice Mias­to Ogrodów – Insty­tuc­ja Kul­tu­ry im. Krystyny Boch­enek), której dzi­ałal­ność pro­gramową od 2010 roku kon­tynu­u­je w „żywym skanse­nie fotografii” w Jaworznie pod szyl­dem Galerii „Pus­ta cd.”
W dzi­ała­ni­ach Jaku­ba Byr­cz­ka, medi­um fotografii odsła­nia swo­je pier­wotne oblicze. Sta­je się for­mą medy­tacji. Fotografowanie jest dla niego dosłown­ie ćwicze­niem duchowym. Szczegól­ny charak­ter tej czyn­noś­ci man­i­fes­tu­je się w samym pro­ce­sie: od bezgłośnego wyczeki­wa­nia na światło, przez odd­ech zsyn­chro­ni­zowany z otwar­ciem migaw­ki, aż po mis­teri­um ciem­ni, gdzie w abso­lut­nej ciszy, za sprawą niemal alchemicznej prak­ty­ki, na powierzch­ni papieru powoli wyła­nia się obraz. Aparat fotograficzny w rękach Byr­cz­ka nie jest narzędziem rejes­tracji, lecz fil­trem obec­noś­ci. To zapis spotka­nia człowieka z uni­w­er­sum, w którym fotograf zni­ka, ustępu­jąc miejs­ca samemu światu.
Prace Jaku­ba Byr­cz­ka wyma­ga­ją od widza zmi­any nawyków per­cep­cyjnych. Nie da się ich „skon­sumować” wzrok­iem w biegu. Są one zaprosze­niem do powol­nej, intym­nej kon­tem­placji. Artys­ta poprzez swo­ją wier­ność trady­cyjne­mu rzemiosłu skła­da głębo­ki hołd samemu medi­um fotograficzne­mu – jego fizy­cznoś­ci, chemiczne­mu zapa­chowi, fak­tur­owoś­ci papieru. Każ­da odbit­ka niesie w sobie ciężar godzin spęd­zonych w ciem­ni, ciężar skupi­enia i fizy­cznej pra­cy rąk mis­trza. To fotografia, która nie krzy­czy – ona szepcze, a w jej ciszy kry­je się najpełniejsze zrozu­mie­nie świata.
dr Kamil Myszkowski
Insty­tut Nauk o Kulturze
Uni­w­er­syte­tu Śląskiego w Katowicach

Trans-mis­je

Jakub Byr­czek ćwierć wieku temu pod­jął się fotografowa­nia tych przed­staw­ień postaci św. Bar­bary, które były związane z dzi­ałal­noś­cią górnośląs­kich kopalń. Świę­ta Bar­bara w religii chrześ­ci­jańskiej należy do Czter­nas­tu Świę­tych Wspo­moży­cieli i uważana jest za patronkę ludzi pracu­ją­cych w zawodach o wysokim stop­niu ryzy­ka. W pol­skim gór­nictwie moc­no utr­waloną trady­cją było odwoły­wanie się do jej opie­ki wobec różnych zagrożeń, stąd też nawet komu­nisty­cz­na ide­olo­gia okre­su PRL‑u tolerowała prze­jawy tego kul­tu. Jed­nak od początku lat 90. XX wieku zawód górni­ka musi­ał już mierzyć się z nowym zagroże­niem, jakim było ograniczanie wydoby­cia węgla i sukcesy­wne zamykanie kopalń. Obec­nie ze stu czter­dzi­es­tu kopalń, skąd pochodzą obiek­ty fotografowane przez Jaku­ba Byr­cz­ka, zachowały się zaled­wie dwadzieś­cia trzy. Po zlik­wid­owanych zakładach pozostały szcząt­ki ich infra­struk­tu­ry, niekiedy tylko adap­towane dla innych celów. Być może ostate­cznie najtr­wal­szą pamiątką ich ist­nienia będą pochodzące stamtąd obrazy i rzeź­by przed­staw­ia­jące św. Bar­barę. Cho­ci­aż his­to­ria jej męczeńst­wa za wiarę nie ma potwierdzenia w zachowanych doku­men­tach i opiera się tylko na leg­endzie utr­walanej od IV wieku n. e., to jej kult tak dalece wiązał się z realia­mi życia różnych epok, że stanowi istot­ną część ich dziedz­ict­wa. Ikon­iczne przed­staw­ienia tej leg­endy streszcza­ły ją poprzez czytel­ną sym­bo­l­ikę, a ich najbardziej znane formy kre­owali od późnego śred­niowiecza wybit­ni artyś­ci. Do stwor­zonych przez nich wzorów odwoły­wali się region­al­ni twór­cy wiz­erunk­ów św. Bar­bary, które doku­men­tu­je obec­na wys­tawa fotografii. Nawet jeśli nie są one równie finezyjne jak ich sławne wzorce, to należy w nich docenić pomysłowe wprowadzanie lokalnych moty­wów i udane stworze­nie emocjon­al­nej więzi między tymi przed­staw­ieni­a­mi a wyobraźnią niewyk­sz­tał­conego odbiorcy.
Te dzieła sztu­ki, które może­my nazwać ory­gi­nal­ny­mi, prze­chodzą różne kole­je losu. Mogą być w jakimś stop­niu dostęp­ne sze­rok­iej pub­licznoś­ci, aby po pewnym cza­sie ulec zapom­nie­niu albo zniknąć w pry­wat­nych kolekc­jach. W min­ionych epokach, kiedy liczyło się przede wszys­tkim dopełnie­nie cenionego kanonu este­ty­cznego, poję­cia ory­gi­nału i kopii nie były tak ostro sobie prze­ci­w­staw­iane jak obec­nie. Najbardziej szanowane kolekc­je dzieł sztu­ki zaw­ier­ały częs­to spec­jal­nie zamaw­iane kopie malarst­wa czy gip­sowe odlewy znanych rzeźb. Sławne dzieła pop­u­lary­zowano głównie przez formy grafi­ki i tak też było z przed­staw­ieni­a­mi św. Bar­bary, które mogli posi­adać na włas­ność nawet ludzie ubodzy. Na doniosłą rolę repro­dukcji dzieł sztu­ki zaczę­to zwracać uwagę od początków XIX wieku z uwa­gi na postępu­ją­cy pro­ces demokratyza­cji kul­tu­ry i potrze­bę udostęp­nienia różnego rodza­ju wiedzy masowe­mu odbior­cy. Dlat­ego też nar­o­dzi­nom fotografii towarzyszyło oczeki­wanie, że wyko­nane przy jej pomo­cy repro­dukc­je uznanych dzieł sztu­ki przysłużą się ich spop­u­lary­zowa­niu oraz dok­sz­tałce­niu klas niższych, jak i pra­cy naukowej dla zgłębia­nia reguł roz­wo­ju sztu­ki świa­towej. Stop­niowo w spec­jal­isty­cznych muzeach, bib­liotekach i archi­wach zaczę­to także gro­madz­ić fotografie sztu­ki ludowej, wyt­worów kul­tu­ry mate­ri­al­nej, okazów przy­rod­niczych, itd., Zaczęły pow­stawać „ban­ki” obrazów, które współcześnie nieby­wale rozrosły się iloś­ciowo, jak i stały się o wiele bardziej dostęp­ne dzię­ki dig­i­tal­iza­cji i komu­nikacji internetowej.
Jakkol­wiek rolą repro­dukcji jest przede wszys­tkim potwierdze­nie fak­tu ist­nienia obiek­tów o wyjątkowym znacze­niu i pop­u­laryza­c­ja przesła­nia z nimi związanego, to repro­dukc­je mogą też funkcjonować w dużym stop­niu nieza­leżnie od ory­gi­nałów, według reguł sys­te­mu komu­nikacji i jako ele­ment ikonos­fery współczes­noś­ci. Fun­da­men­talne spostrzeże­nia w tych kwes­t­i­ach przed­staw­ił Wal­ter Ben­jamin w swo­jej książce z 1936 r. Dzieło sztu­ki w epoce tech­nicznej repro­dukcji. Cho­ci­aż doce­ni­ał rolę kul­tu­ry masowej, to zauważał, że jej logi­ka repro­duk­cyjnoś­ci niszczy postawę kon­tem­platy­wną wobec dzieł sztu­ki, lik­widu­jąc otacza­jącą je aurę. Aura oznacza szczegól­ny rodzaj relacji ze sztuką, zwłaszcza tą speł­ni­a­jącą funkc­je religi­jne, ale później także z wybit­ny­mi dzieła­mi o tem­atyce świeck­iej. Aura narzu­ca odbior­cy specy­ficzny dys­tans wobec dzieła, którego nie da się zracjon­al­i­zować. Nato­mi­ast – jak stwierdz­ił Ben­jamin — repro­dukc­ja fotograficz­na, którą każdy może wziąć do ręki czy sam wykon­ać, dewalu­u­je poję­cie unikalnoś­ci dzieła i w miejsce postawy kon­tem­pla­cyjnej narzu­ca dys­trak­ty­wną, prowadzącą do powierz­chownej kon­sumpcji. Wyda­je się jed­nak, że sytu­ac­ja w „epoce tech­nicznej repro­dukcji” nie jest tak jed­noz­nacz­na jak to nakreślił Ben­jamin. W sferze przed­staw­ień o tem­atyce religi­jnej repro­dukc­je mogą zachowywać walo­ry aury towarzyszącej per­cepcji ich ory­gi­nałów. Decy­du­jącą rolę odgry­wa w tym utożsamie­nie się odbior­cy z wartoś­ci­a­mi związany­mi z his­torią, jaką streszcza obraz.
Współczes­ność charak­teryzu­je kult infor­ma­cji, zdomi­nowany przez powielanie powierz­chownych treś­ci i nakierowany na ich doraźną kon­sumpcję przy pozo­rach uczest­nict­wa w bieżą­cych wydarzeni­ach. Kul­tura „post­medi­al­na” prefer­u­je dowolne manip­u­lac­je obraza­mi i dany­mi, odry­wa­jąc je od ich źródłowych wartoś­ci na rzecz rozry­w­ki i względów komer­cyjnych. Na tym tle zauważalne jest, że doku­men­tac­je wyko­nane przez Jaku­ba Byr­cz­ka dochowu­ją wier­noś­ci fun­da­men­tal­nym funkcjom fotografii. Respek­tu­ją bezpośred­nią relację z repro­dukowany­mi dzieła­mi i są też w stanie przekazać nam to, co uważamy za aurę towarzyszącą ory­gi­nałom. Warto zauważyć, że cytowany tutaj Wal­ter Ben­jamin sądz­ił, że walor aury początkowo przysługi­wał także fotografii, zan­im nie została ona wprzęg­nię­ta w mech­a­nizmy kul­tu­ry masowej. Należy więc pod­kreślić, że zarówno twór­cy jak i odbior­cy fotografii mają wol­ność wyboru mech­a­nizmów przekazu na jakich chcą polegać.
Adam Sobota