Wystawa fotografii Maria Śliwa „Tam, gdzie ludzie”

Związek Pol­s­kich Artys­tów Fotografików Okręg Śląs­ki zaprasza na wys­tawę fotografii Maria Śli­wa „Tam, gdzie ludzie”. Wernisaż odbędzie się w środę 6 maja 2026 roku o godz. 18.30 w „Galerii Katow­ice” Związku Pol­s­kich Artys­tów Fotografików Okręg Śląs­ki przy ul. Dąbrowskiego 2. Wys­tawę moż­na oglą­dać do 29 maja 2026 roku od wtorku do piątku w godz. od 17.00 do 20.00. Kura­torką wys­tawy jest Julia Wik­to­ria Śli­wa. Wstęp wolny.

O sobie:
Jestem fotografem — artys­tą (członek ZPAF od 1999), rzemieśl­nikiem, nauczy­cielem. Ale przede wszys­tkim — podróżnikiem i obser­wa­torem życia.
Fotografia pojaw­iła się w moim życiu wiele lat temu i od tego cza­su stała się sposobem patrzenia na świat. Pier­wszy kon­takt z fotografią miałam w Policeal­nym Studi­um Fotograficznym w Katow­icach. Potem stu­diowałam w Insty­tu­cie Twór­czej Fotografii w Opavie oraz w Państ­wowej Wyższej Szkole Filmowej,Telewizyjnej i Teatral­nej w Łodzi. Z cza­sem zaczęłam coraz uważniej przyglą­dać się relacjom między­ludzkim, emocjom i codzi­en­nym sytu­acjom — ostat­nio również w kon­tekś­cie różnic kulturowych.

Zain­tere­sowanie drugim człowiekiem przewi­ja się przez całą moją twórczość.
Moja pier­wsza wys­tawa fotograficz­na “Promy­cz­ki” (1990) — czarno-białe portre­ty dzieci — była próbą uch­wyce­nia ludzkiej obec­noś­ci i emocji. W 1994 pow­stał istot­ny, aczkol­wiek dotąd nie pub­likowany obsz­erny zestaw fotografii pt.”Ewa”, mówią­cy o pra­cown­i­cy Domu Pomo­cy Społecznej. W cyk­lu “Panop­ticum” (1998–1999) opowiadałam o przenika­niu się światów: kobiecoś­ci i męskoś­ci, młodoś­ci i staroś­ci. W “Relac­jach” (2003) badałam więzi między konkret­ny­mi osoba­mi — ich bliskość, odd­ale­nie, napię­cia i czułość. W “Jestem” (2004) skierowałam obiek­tyw na mieszkańców Domu Pomo­cy Społecznej. W rozpoczę­tym w 2011 roku i stale rozwi­janym cyk­lu “Homo Gem­i­ni” fotogra­fu­ję bliźnię­ta w ich poko­jach. Wracam do nich z aparatem co kil­ka lat, by obser­wować, jak zmieni­a­ją się ich ciała, relac­je, otoczenie.
Najnowsza moja wys­tawa nosi tytuł “Tam, gdzie ludzie”(2025) Jest to obsz­erny cykl portretów o charak­terze reporter­skim, przed­staw­ia­ją­cy ludzi z różnych zakątków świata.
Fotografia to dla mnie sposób patrzenia — uważnego, empaty­cznego, obecnego.
Towarzyszy mi przeko­nanie, że w cen­trum każdej opowieś­ci powinien być człowiek. Taki, jaki jest — z całym bogactwem swej zwyczajności.

Mamy XXI wiek, świat skur­czył się do kilku­nas­tu godzin, które trze­ba spędz­ić w samolocie, żeby dole­cieć do intere­su­jącego nas punk­tu. Mamy do dys­pozy­cji prze­wod­ni­ki, mapy, dostęp do inter­ne­tu czy biu­ra podróży, które ofer­u­ją nam prak­ty­cznie wszys­tko, od egzo­ty­cznego safari w Kenii po loty balonem nad turecką Kapadocją. Latamy więc w te i wewte po świecie, odwiedza­my gorą­cy Egipt
i mroźną Islandię, poz­na­je­my świat, szukamy wrażeń, speł­ni­amy swo­je marzenia. Wielu z nas zapy­tanych w dziecińst­wie kim chci­ało­by w przyszłoś­ci zostać odpowiadało: Ja będę podróżnikiem! Ale bycie podróżnikiem to niekoniecznie opalanie się na rajskiej plaży i kąpiel w ciepłym, połud­niowym morzu czy zakupy w ekskluzy­wnych mar­ke­tach bogatych dziel­nic słyn­nych kurortów. Bycie podróżnikiem to przede wszys­tkim pogoń za hory­zon­tem do którego chci­ało­by się dojść, a co jest prze­cież niemożli­we. Bycie podróżnikiem to zanurze­nie się w nie do koń­ca bezpiecznych
i przy­jaznych dziel­ni­cach gdzie żyją ludzie, którzy we wspom­ni­anych wyżej mar­ke­tach nigdy zakupów nie zro­bią. Bycie podróżnikiem to spo­jrze­nie w oczy dziec­ka baw­iącego się w kurzu u progu lichej chałupy, równie ciekawego świa­ta jak my, a innego niż ten, z którego praw­dopodob­nie nigdy się nie wyr­wie. To również prze­ciskanie się w tłu­mie tubyl­ców na lokalnych tar­gowiskach i oglą­danie tego co ofer­u­ją sprzedaw­cy, a czego nie jesteśmy w stanie nawet nazwać (…owoce? …ryby? …to się je?).
Autor­ka wys­tawy swój obiek­tyw kieru­je przede wszys­tkim na ludzi. Obser­wu­je ich
w miejs­cach, w których żyją, gdzie są u siebie. Czy są szczęśli­wi? Jakie mają marzenia? Kim są? Jak wyglą­da­ją ich światy? Fotografie wykony­wane były niewielkim aparatem mieszczą­cy­mi się bez przeszkód w dłoni, a część za pomocą tele­fonu, który dziś jest narzędziem będą­cym w posi­ada­niu praw­ie każdego człowieka. Dlat­ego też łatwiej jest fotografować będąc nieza­uważonym, bo prze­cież widok tele­fonu w ręku prze­chodzącej oso­by niko­go nie dzi­wi. Ale Maria Śli­wa jest prawdzi­wym podróżnikiem a nie zwykłym turystą!
Co różni Jej fotografie od mil­ionów innych zro­bionych na pamiątkę? Zdję­cia Marii to nie tro­fea zdobyte po to, żeby się nimi chwal­ić zna­jomym. To nie fas­cy­nac­ja egzo­tyką, odmi­en­nym kolorem skóry, dzi­wacznym stro­jem. Autor­ka nie robi zdjęć z ukrycia, nie polu­je. Więk­szość z uwiecz­ni­anych osób doskonale wie, że jest fotografowana i pozwala na to, choć może nie jest do koń­ca świado­ma zain­tere­sowa­nia swo­ją osobą. Idą dalej, są w swoim świecie, stanow­ią ten świat, nie oczeku­jąc niczego.
Na zdję­ci­ach widzę, oprócz doskon­ałego warsz­tatu fotograficznego, oprócz wyjątkowej umiejęt­noś­ci obserwacji, przede wszys­tkim ogrom­ny sza­cunek z jakim autor­ka odnosi się do fotografowanych osób. A fotograficzny decy­du­ją­cy moment sławnego Cartier-Bressona?
Mis­trz był­by dumny….!

Antoni Kreis